Jak planować podróże? Lekcja z Oslo za 150 zł i inne doświadczenia

Był rok 2015. Kupiłem bilety do Oslo za 150 zł. Brzmi jak okazja stulecia! Tak myślałem do momentu, w którym dotarłem na miejsce i podszedłem do autobusu.

„Ile kosztuje przejazd do centrum?” – zapytałem kierowcę.
„150 zł” – usłyszałem życzliwym głosem.
Zrobiłem duże oczy mówiąc „Dziękuję” i zaczynałem się odwracać. Kierowca zauważył moją reakcję i delikatnym głosem powiedział:
„Tamte autobusy biorą 200 zł, tutaj jest najtaniej”.

Miał rację. Jego autobus był najtańszy. To był ciekawy paradoks, kiedy za lot, w którym pokonuję ok. 1400 kilometrów, zapłaciłem tyle samo co za przejazd autobusem z lotniska do centrum.

W tamtym momencie zrozumiałem, że „tani” bilet to dopiero początek prawdziwych kosztów. Kiedy chciałem kupić zupę, okazało się, że muszę wydać kolejne 60-80 zł. Nawet suchary ze sklepu miały równowartość obiadu w Polsce.

Taka podróż do Oslo nauczyła mnie, że planowanie podróży to znacznie więcej niż znajdowanie taniego biletu w ciekawe miejsce. Kiedy poznałem Basię, okazało się, że research ma we krwi. To świetna umiejętność, którą poleciłbym każdemu młodemu podróżnikowi. Szczególnie teraz, kiedy mamy tak łatwy dostęp do informacji o dowolnym miejscu na ziemi.

Pierwszy impuls: Jak zaczyna się nasze planowanie?

Każda nasza podróż zaczyna się od impulsu. Widzimy ciekawą ofertę, słyszymy o ciekawym miejscu albo po prostu mamy ochotę na wyjątkową przygodę. Ale zamiast kupować bilet od razu, robimy podstawowe rozeznanie.

Przykład z Mediolanem. Dlaczego sprawdzamy różne opcje?

Na przykład Włochy. Na pierwszy rzut oka wygląda to tak: bilet do Mediolanu za 200 zł, super! Ale kiedy sprawdzasz wynajem samochodu, okazuje się, że kosztuje już 1200 zł. Moment… Co jeśli wybierzesz inne lotnisko? Basia zaczęła sprawdzać okoliczne lotniska i różne scenariusze. Efekt?

Mieliśmy sytuację, gdy wynajem samochodu za 600 zł na 26 dni okazał się tańszy niż same bilety lotnicze. Cały miesięczny wynajem kosztował nas mniej niż przelot!

W praktyce oznacza to, że zamiast wydać 1200 zł (bilety 200 + wynajem samochodu 1000), płacisz 800 zł (400 + 400). To 400 zł oszczędności przy jednej małej zmianie w planowaniu. Dla nas nie miało to większego znaczenia. Z obu lotnisk mieliśmy blisko do naszego noclegu w górach.

Umiejętności, które rozwijamy

Basia to genialny researcher, jeśli chodzi o wyłapywanie okazji biletów lotniczych i opcji najmu samochodu. To nie jest tak, że urodziła się z tą umiejętnością. No może ma we krwi naturalną ciekawość świata, ale tę umiejętność rozwijała latami.

Jak sobie przygotować taki skill? Przede wszystkim: robić, ćwiczyć, eksperymentować. Nie ma szkolenia podróżniczego (może jest, ale my jeszcze go nie spotkaliśmy), które dostarczy Ci tych umiejętności. Możesz tylko pozbierać protipy z różnych blogów i samodzielnie eksperymentować.

Nasze kryteria wyboru krajów

Nie każdy kraj pasuje do naszego stylu podróżowania. Mamy specyficzne preferencje, które determinują nasze wybory.

Nie interesujemy się pięknymi muzeami, ekskluzywnymi restauracjami czy architekturą miasta. Zwykle lądujemy w okolicy jakiegoś miasta, odwiedzamy go na chwilę i od razu kierujemy się w góry, aby doświadczyć prawdziwej natury. Kiedy wybieramy jakąś destynację, patrzymy przede wszystkim na możliwości trekkingu, dostęp do przyrody i szlaki górskie.

Tobie też polecamy najpierw zastanowić się, czego właściwie szukasz. Interesujesz się muzyką techno i ciekawym połączeniem klasycznej architektury miejskiej z nowoczesną? Zastanów się nad wyjazdem do Berlina. Być może wolisz doświadczać szlaków Via Ferrata? Zdecydowanie powinniście zastanowić się nad Dolomitami.

Ceny na miejscu: transport, jedzenie, podstawowe potrzeby

Po lekcji z Oslo zawsze sprawdzamy, jakie są koszty życia w danym kraju. Nie chodzi tylko o bilety i hotel, ale o podstawowe potrzeby: transport lokalny, jedzenie, zakupy.

Warto sprawdzić:

  • Ile kosztuje przejazd z lotniska do centrum
  • Ceny w sklepach spożywczych
  • Koszty posiłków (nawet prostych)
  • Ceny paliwa, jeśli planujesz wynająć samochód

Funty w Szkocji vs euro w Bułgarii

Waluta to kolejny istotny element. Może drastycznie wpłynąć na Twój budżet. Funty w Szkocji to zupełnie inne koszty niż euro w Bułgarii. Przed każdym wyjazdem sprawdzamy aktualny kurs i przeliczamy podstawowe koszty na nasze złotówki.

To pomaga uniknąć szoku, gdy nagle okazuje się, że wszystko kosztuje dwa razy więcej, niż zakładałeś. Czasami już nie chodzi tylko o oszczędne podróżowanie.

Są rzeczy, które mogą kompletnie zrujnować Twoją podróż. Jeżeli wyjazd ma znacznie przekraczać Twój budżet, to przestaje przynosić taką radość. Więcej myślisz o oszczędnościach, które topnieją w zawrotnym tempie.

Kiedy chcesz pójść do restauracji i za posiłek dla dwóch osób musisz wydać tyle co za obiad dla 6-osobowej rodziny, to posiłek może już tak dobrze nie smakować. A jeżeli dobrze smakuje, to po wyjściu z lokalu zostajesz z dużym rachunkiem i mało przyjemnymi emocjami.

Astronomiczny dzień: Nasze doświadczenia z Czarnogóry vs Szkocji

Długość dnia to coś, czego większość ludzi nie sprawdza. I wiesz co? My też tego nie robiliśmy, do momentu, w którym polecieliśmy do Szkocji. Tam astronomiczny dzień po zachodzie słońca trwa znacznie dłużej. Co to oznacza? Że możesz podziwiać piękny zachód słońca, a później spokojnie poszukać idealnego miejsca na rozłożenie namiotu. Te dodatkowe dwie godziny są kluczowe, zwłaszcza jeśli skupiasz się na aktywności outdoor.

Pamiętam nasz wyjazd do Czarnogóry w listopadzie. Dzień zaczynał się około 7:00, a kończył już o 16:00-17:00. Kiedy wynajmujesz samochód i chcesz coś zwiedzić, masz bardzo wąskie okno czasowe. To frustrujące, gdy planujesz długie wędrówki.

Z kolei Szkocja w czerwcu to inna bajka. Dzień zaczynał się już o 5:00-6:00, a zachód słońca mieliśmy po 21:00 i przez dodatkowe 2 godziny było jeszcze jasno.

Dla nas to była niesamowita inspiracja, żeby zacząć zwracać uwagę na ten element. Teraz zawsze sprawdzamy nie tylko wschód i zachód słońca, ale też astronomiczny dzień i astronomiczną noc.

Praktyczne aspekty. Insekty, meszki i inne niespodzianki

Meszki i inne insekty to coś, o czym rzadko myślimy, planując podróż. A mogą skutecznie zrujnować pobyt na świeżym powietrzu. Warto sprawdzić, czy w danym sezonie i regionie nie ma problemu z owadami.

Co w sytuacji, kiedy czytasz kolejny artykuł i narzekanie na komary lub meszki? Możesz zrezygnować z cudownej przygody albo… wyjść ze swojej strefy komfortu i po prostu odpowiednio się przygotować. Kupujesz jakiś repelent (polubiłem to słowo, poczytaj sobie, co to jest :)) albo gęstą moskitierę i jedziesz! Nie ma co tkwić w strefie komfortu (chyba że tego akurat bardzo potrzebujesz).

Narzędzia, które używamy w planowaniu

Czy mamy specjalne narzędzia do monitorowania cen biletów i destynacji? Absolutnie nie. Korzystamy z podstawowych, dostępnych rozwiązań. Wyszukiwarkę lotów Google albo (moje ulubione) kiwi.com. Za każdym razem czytamy różne artykuły i relacje innych podróżników.

Etap rozeznania i zbierania informacji o jakimś kraju, czy kulturze czasami jest równie interesujący, co doświadczanie nowego miejsca.

A Ty? Jak planujesz swoje podróże? Czy sprawdzasz długość dnia i ceny na miejscu, czy skupiasz się głównie na biletach? Podziel się swoimi doświadczeniami na naszych profilach w social media!

Może zainteresuje Cię również…

Bądź na bieżąco!

Black and white flower
Closeup of plantlife in the Malibu Canyon area
Flora of Akaka Falls State Park
Botany flowers
Black and white flower