8 kg nadwagi w bagażu rejestrowanym, a lot za 2 dni. Jak spakowaliśmy się z namiotem do Szkocji w 20kg?

Wprowadzenie

Za kilka dni lecimy do Szkocji. Trzymam wagę w dłoniach, która pokazuje nam 28 kg. Nasz cel? 8 kilogramów mniej. Niby wybraliśmy tylko najpotrzebniejsze rzeczy, ale to wciąż za dużo. Nie braliśmy czterech par butów czy pięciu sukienek. Nastawialiśmy się na wyjazd outdoorowy, więc pakowaliśmy dosłownie „najpotrzebniejsze” rzeczy.

Pewnie się zastanawiasz, dlaczego nie dokupujemy drugiego bagażu? Bo w sumie tak najłatwiej można rozwiązać ten problem. Pomijając już fakt dodatkowych kosztów, pamiętaj, że jedziemy w góry. Naszym zadaniem jest zadbać o jak najmniejszy ciężar, aby nie odbierać sobie przyjemności trekkingu. 10 kg plus bagaż podręczny na osobę to idealna waga plecaka na kilkudniowy trekking.

Dlaczego wcześniejsze podróże z bagażem podręcznym nie były dla nas wyzwaniem?

Były to krótkie wycieczki. Nasz plan był taki: lecimy do jakiegoś kraju w góry, wchodzimy na szczyt i wracamy. Ponadto w ciepłych krajach wystarczy zabrać ze sobą dodatkową bieliznę, kilka koszulek na przebranie i tyle. W ten sposób zwiedziliśmy Hiszpanię, Gran Canarię czy Włochy.

Do tej pory nasze górskie wyprawy to były mini wyzwania. Plan zawsze wyglądał podobnie:

  1. Lecimy do jakiegoś kraju w góry,
  2. Wchodzimy na szczyt
  3. Wracamy

Bagaż podręczny w zupełności wystarczał. Byliśmy jak ci turyści z memów. Czasem wyciągaliśmy kurtki, czy buty trekkingowe i ubieraliśmy je przed wejściem na pokład. W ten sposób nie przekraczaliśmy limitów bagażu podręcznego.

Outdoor w Szkocji to prawdziwa przygoda

Szkocja miała być naszym pierwszym prawdziwym eksperymentem. Po latach wypadów do ciepłych krajów z mini bagażem, w końcu postanowiliśmy wziąć pełne wyposażenie: namiot, śpiwory, kuchnię turystyczną i ciepłe ubrania na nieprzewidywalną szkocką pogodę.

Wydawało nam się, że mamy to pod kontrolą. W końcu ograniczamy się do 20 kg bagażu rejestrowanego. To powinno wystarczyć na dwie osoby, prawda?

8 kg nadwagi dla kogoś, kto do tej pory zmieścił się w bagażu podręcznym z kaskiem wspinaczkowym, to był prawdziwy szok. Musieliśmy szukać kompromisów. Z jednej strony nastawialiśmy się na nocleg w temperaturze ok. 8-12 *C i deszczową pogodę. Gdybyśmy wzięli zbyt mało ciepłych ciuchów, to po prostu stracimy komfort biwakowania.

Strategia „pakuj jak na trekking”

Przyjęliśmy strategię: „Pakujemy się tak, jakbyśmy szli w góry”. Brzmiało to rozsądnie.

Okazało się, że „najważniejsze rzeczy” na szkocki klimat to zdecydowanie więcej niż na słoneczne Kanary. Ciepły śpiwór zamiast lekkiej koszulki. Kurtka przeciwdeszczowa i polar zamiast kremu z filtrem. Długie spodnie, termopiżama, ciepłe skarpety… Lista była coraz dłuższa.

To był moment, gdy zaczęliśmy eksperymentować. Wszystkie rzeczy, które chcemy zabrać, podzieliliśmy na 2 kategorie: „Must have” oraz „Nice to have”. Oczywiście na początku każdy przedmiot wydaje się być „must have”.

Inspiracja książką Minimalim w podróży

Jest taka urocza książka Pana Mike’a Clellanda, którą serdecznie polecamy: „Minimalizm w podróży”. Ten gość w genialny sposób przedstawia, jak bardzo można ograniczyć swój bagaż i na przykład zmieścić się w 10-kilogramowym zestawie na 2 tygodnie trekkingu.

Przykład? Zamiast brać pełne 2 metry karimaty turystycznej, możesz zoptymalizować jej rozmiar np. do 1 metra długości. Wystające stopy schowaj do pustego plecaka. Proste? Oczywiście, ale ja się jeszcze nie zdecydowałem na krojenie swojej karimaty 😉

Pan Mike proponuje w swojej książce, żeby przygotować Excela i zważyć każdą rzecz, którą zabieramy. Podstawowa zasada? Unikaj brania przedmiotu do ręki i ważenia „na oko”. To nie działa. Pomijam już fakt błędów poznawczych, bo w przypadku takiej podróży każdy gram ma znaczenie.

Jak się pewnie domyślasz, posłuchaliśmy Mike’a. Ważyliśmy każdy przedmiot z osobna. Później zadawaliśmy sobie pytanie: „Bierzemy, czy zostawiamy?”. Ten sposób znacznie ułatwił nam podjęcie decyzji, które przedmioty są w kategorii „nice to have”, a które „must have”.

Co kupować na miejscu – matematyka oszczędności

Pamiętaj, że skoro lecisz do jakiegoś kraju, to zawsze możesz dokupić najpotrzebniejsze rzeczy na miejscu. W ten sposób możesz łatwo poradzić sobie z ograniczeniami, jakie nakładają na Ciebie linie lotnicze.

Na przykład my często korzystamy z palnika gazowego, aby zagotować wodę na kawę lub upichcić coś dobrego. Oczywiście część z Was może uznać, że jest to tylko gadżet, ale ten mały palniczek niejednokrotnie uratował nasze żołądki przed katastrofą. Za to poranna kawa lub herbata to już tylko wisienka na torcie poranków na łonie natury 🙂

W Szkocji przed wejściem na Ben Nevis znaleźliśmy na mapie sklep outdorowy i kupiliśmy kartusz. W ten sposób wybieraliśmy się w góry w pełni przygotowani. Załóżmy czysto hipotetycznie, że chcesz zabrać ze sobą jakiś przedmiot. Pamiętaj, że opłata za 1kg nadwagi w Ryanair, to czasami ok. €10 (40-45 zł). Policz, czy dodatkowy przedmiot jest tego warty?

Wniosek: kupowanie na miejscu to czasami oszczędność plus brak problemów na lotnisku.

Co jeszcze opłaca się kupować na miejscu:

  • Woda pitna (5L = 5kg bagażu!)
  • Sól, przyprawy
  • Husteczki
  • Mydło, szampon
  • Przekąski w góry i wiele innych

Podróżujesz w parze? Zastanów się też, jakie przedmioty są wspólne.
Oto jak zaoszczędziliśmy 400g dzieląc kosmetyki:

PrzedmiotOsobno (2 szt.)Wspólnie (1 szt.)Oszczędność
Szampon200g100g100g
Żel pod prysznic180g90g90g
Pasta do zębów150g75g75g
Krem z filtrem100g50g50g
Repelent120g60g60g
RAZEM750g375g375g

375 gramów to pozornie mała różnica, ale wyobraź sobie, że Tyle może ważyć dodatkowy, ciepły polar.

Jest jednak jedna wada takiego rozwiązania. Zwykle, kiedy idziemy pod prysznic, to bierzemy swoje rzeczy i idziemy w stronę sanitariatów. Mając jedną butelkę z szamponem lub żelem pod prysznic, to najpierw idzie jedna osoba, a później druga.

Nasze złote zasady pakowania:

  • Waż swój sprzęt przynajmniej 5 dni przed wylotem, aby mieć czas na ewentualne zmiany
  • Każdy przedmiot musi mieć konkretne zastosowanie
  • Rzeczy wielofunkcyjne są ważniejsze od rzeczy specjalistycznych
  • Suche ubrania na zmianę = must have w każdym klimacie
  • Lista zakupów na miejscu przygotowana z wyprzedzeniem

Pamiętaj: Pierwszy wypad outdoorowy to zawsze szkoła życia. Nasz 8-kilogramowy szok nauczył nas więcej o pakowaniu niż 20 wcześniejszych podróży do ciepłych krajów. Każdy błąd to inwestycja w przyszłe wyprawy.

A Ty? Jakie największe błędy pakunkowe popełniłeś w swojej pierwszej wyprawie z namiotem? Podziel się swoją opinią w social mediach. Twoje doświadczenia mogą uratować czyiś bagaż (i budżet) w następnej podróży!

Może zainteresuje Cię również…

Bądź na bieżąco!

Black and white flower
Closeup of plantlife in the Malibu Canyon area
Flora of Akaka Falls State Park
Botany flowers
Black and white flower